ZaynLoveKathie

Jedno serce, jedno bicie, One Direction ponad życie.♥

Login:
Hasło:
Zarejestruj się!

Hej ;) Mam do was wielką prośbę.
Biorę udział w konkursie, w którym nagrodą jest 5 biletów na Kaena. Pomożecie mi ?
Wystarczy tylko, że wejdziecie na tą stronę https://www.facebook.com/ARENAWYSOKA/photos/pb.170318706492806.-2207520000.1398794663./240465402811469/?type=3&theater , znajdziecie komentarz " Kasia Szewczyk" i polubicie go.
Byłabym wdzięczna ;))
Z góry dziękuję ;*
Tagi: .
29.04.2014 o godz. 16:36

Ważne !


Pamiętacie mnie jeszcze ?
Pisałam tu opowiadanie ponad rok temu.
Po tym blogu miałam jeszcze dwa/trzy inne, które niestety nie dokończyłam.

Jeśli ktoś chce znów czytać co pisze zapraszam tu http://youaremylife.bloblo.pl/


Miło by było zobaczyć moich "starych" czytelników.
Tagi: Uwaga !
03.11.2013 o godz. 18:26

Do Olaa


"Bardzo się Ciesze że doceniłaś mój komentarz,to miłe ..
Drugiego bloga oczywiście czytam jak mogłoby być innaczej, ale jak by to powiedzieć... /
No więc powiem tak :
Twój blog o Kathie i Zaynie rozpączął moją przygodę z blogami a co się za tym wiąże z Zaynem (Chłopakiem o zajebistym głosie i trzeba przyznać fajnym wyglądzie). Nie będę jednak tak jak inne fanki i nie powiem że go Kochamm.! Nie! Człowieka którego się nie zna nie można kochać. Kochać to naprawdę wielkie słowo I ja staram się go nie nadużywać . Mogę jeszcze powiedzieć że tak naprawdę go nie znam.Nie poznałam jego być może fantastycznej lub być może kapryśnej i bezczelnej osoby wiec jego fanką też nie jestem,jestem fanką tego co ten Chłopak robi<Między innymi śpiewa> Jestem fanką jego głosu, i wiesz wcale się tego nie wstydze,jest mi cholernie przykro kiedy ktoś mówi że śpiewa jak pedał.! Ludzie zastanówcie się co wy mówicie.! Skoro on Śpiewa Lub wygląda jak pedał to chciałabym Żebyśmy wszyscy byli takimi pedałami..............
A więc wracając do twego drugiego bloga jest naprawdę świetny ale zrozum co by kto nie zrobił/nie napisał twój pierwszy blog będzie dla mnie naprawdee ważny ponieważ był pierwszy. Otworzył mi oczy, pokazał jaki ten świat może być fajnyy. Zawsze byłam pesymistką ale gdy zaczęłam czytać twego bloga moje życie nabrało sensu,nabrało kolorów. Uwierzyłam Że jeśli czegoś naprawdę pragniemy to możemy to zdobyć wystarczy o to zawalczyć...............

..Mam nadzieje że mnie zrozumiesz..

Napisałam to trochę dziwnie,ogólnie ostatnio sama jestem jakaś Dziwna. //
Gdy piszę do cb. te komentarze moje serce coraz szybcjej bije, Serioo.! Gdy to pisze czuje ze mogę się komuś wyżalić, Dzięki że jesteś. //
I mam nadzieje że dobrze odbierzesz Mój komentarz bo uwierz mi nie mam nic złego na myśli i oczywiście nie mam zamiaru nikogo urazić. /
No i wiedz że twój drugi blog też jest śietny. //
Poprostu pisze te głupoty bo tęsknie za poprzednimm, Sorry że wogule Zawracam ci głowe Ale jestem w rozsypce....
No I wiedz że w pewnym sensie jesteś moim dobrym aniołkiem, który pomógł mi w siebie uwierzyć. Dziękuje...."


Przyznam się, że kiedy tylko czytałam ten komentarz wzruszyłam się. Tak pięknie ujęłaś wszystko w słowa, że nawet ja tak nie potrafię. A co do tego, ze napisałaś, ze zawracasz mi głowę to wcale nie przepraszaj. Miło wiedzieć że ktoś jeszcze pamięta tego bloga <3 Dziękuję;*
Tagi: ...
07.06.2012 o godz. 11:22

Do Olaa


Minął już prawie miesiąc a ja nadal nie mogę pogodzić się z tym że to już koniec.! Codziennie wchodzę na tą stronę z nadzieją zastania tu reaktywacji.. Jest mi tak cholernie smutno, wszyscy na około mówią że się zmieniłam, na gorsze ale mnie wcale nie obchodzi czyjeś zdanie,chociaż czasami też mam wrażenie że jestem jakaś inaa. Nie wiem może to jakaś chwilowa depresja mam nadzieje że przejdzie.! No i jeszcze jedno wiedz że ten blog był całym moim życiem (nie nie przesadzam) codziennie budziłam się i zasypiałam z myślą właśnie o nim. Nie potrafię przestać myśleć o całej tej historii i myślę że już na zawsze będzie w moim serduszku.. Owszem czytałam też inne blogi ale to właśnie ten sprawiał że czułam się lepiej,poprostu chciało mi się żyć....
Wiedz że jesteś jedną z najlepszych blogerek.To co przelewałaś na klawiaturę... wiem że płynęło prosto z twojego serca..
Dziękuje ci za każdy rozdział . Każde słowa jakie w nich tkwiło jest gdzieś w środku mnie czuje go całym sercem. /
. Życze wszystkiego najlepszego w całym Życiu .

.........................................................

Aż mi się łezka zakręciła jak to pisałam. / Chyba rzeczywiście mam coś z głowa.

Chodź możliwe że nawet tego nie przeczytasz ciesze się ze to z siebie wyrzuciłam,Poczułam się troche lepiej . Tak jak dawniej jak normalna osoba! -.-


Kiedy tylko weszłam na tego bloga i przeczytałam twój komentarz zapragnęłam wrócić na tego bloga. Powiedziałaś tyle miłych słów na połowie pewnie nie zasłużyłam, ale dziękuję.. Kot wie może jeszcze wrócę na tego bloga.. Dziękuję ci za te słowa. Ps. Mam przecież też drugiego bloga , którego teraz pisze <3
Tagi: ...
05.06.2012 o godz. 20:02

Pamiętacie ten konkurs na najlepsze opowiadanie o One Direction? No więc chciałam wam podziękować, bo dzięki Wam byłam nominowana wtedy do dwóch kategorii i w obydwóch wygrałam.. Dziękuję bardzo ♥ Nawet nie zdajecie sobie sprawy z tego ile dla mnie zbiliście <3
To są dyplomy które dostałam ;D ♥
546257417.jpg
546280259.jpg
Tagi: ..
13.05.2012 o godz. 14:09

Tak na odchodne dodam filmik ;D Podoba mi się ten Cover ;D
A przy okazji chcę polecić bloga http://x3klaudiax3.bloblo.pl/. Jest zajebisty serio ♥

Tagi: .
12.05.2012 o godz. 14:10

Rozdział 120 ( ostatni )

"Miłość jest silniejsza od wszystkiego"


Kilka tygodni później


-Kathie ubieraj się. Dzisiaj jest twój dzień- krzyczała Diana
Tak dzisiaj to ja wychodzę za mąż. Od samego rana każdy mnie pogania. Nawet nie widziałam dzisiaj Zayn'a, bo podobno to przynosi pecha.
-No już. Diana jak wyglądam?
-Pięknie
-Oh, ze to już dziś. Stresuje się- wyszeptałam i w towarzystwie mojej druhny i dwóch przyjaciółek wyszłyśmy z pomieszczenia.
W tle zaczęła rozbrzmiewać melodia taka sama jak na ślubie Diany. Zaczęłam kroczyć miedzy ławkami. Każdy patrzył na mnie z uśmiechem. Spojrzałam na Zayn'a i ogarnęła mnie duma, ze akurat on będzie za chwilę moim mężem. Doszłam do ołtarza i zaczęła się ceremonia.
Po ceremonii było przyjęcie które trwało całą noc.
-teraz jesteś Kathie Malik- wyszeptał mi do ucha
-Tak. A ty moim mężem.- złączyliśmy nasze usta w pocałunku

Kilka lat później


-Harry kochanie odłóż czapkę taty i chodź na obiad- zawołałam chłopczyka- Zayn obiad- krzyknęłam
Po chwili do kuchni wbiegł Zayn, a na rękach trzymał mini siebie. Podeszłam do nich i na policzkach złożyłam buziaka. Przeczesałam włoski Harre'go na co on zaśmiał się dźwięcznym śmiechem, który odziedziczył po tacie.
-Mamo pójdziemy dzisiaj do wujka Harre'go?- spytał Harry jedząc obiad
chłopczyk uwielbia chłopaków. Hazza uparł się żebym nazwała mojego synka jego imieniem i teraz kiedy wołam ich imię nie wiedza o kogo chodzi.
-Oczywiście, ale najpierw zjedz obiad
-Dobrze- wyszczerzył się
Zayn poczochrał muz włosy na głowie na co chłopczyk zareagował śmiechem. Zjedliśmy posiłek podczas którego towarzyszyły nam śmiechy. Jestem tak szczęśliwa, ze ułożyłam sobie życie i ze mam tak wspaniałą rodzinę.
-Ubierz kurtkę- Zayn poprosił chłopczyka
Mini Zayn pobiegł po kurteczkę podśpiewując sobie piosenkę Zayn'a. Ma tak piękny głos jak jego tata. Złapaliśmy się z mulatem za rękę i poszliśmy do naszego synka, który ubrany stał przy drzwiach. Razem wyszliśmy z domu i ruszyliśmy chodnikiem do Hazzy. Kiedy byliśmy blisko jego domu chłopczyk poleciał do drzwi i zapukał.
-Wujek!- krzyknął i rzucił się na loczka na co chłopak zareagował śmiechem
-Wchodźcie- zaprosił nas do środka
weszliśmy do domu i skierowaliśmy się do kuchni.
-Cześć Sam- przytuliłam dziewczynę stojąca przy oknie
-Hej
Po czasie do domu wpadła reszta zespołu i Diana. Chaz i Victoria nadal mieszkają w Los Angeles. Chłopacy oczywiście zaczęli bawić się z Harry'm w ganianego z czego chłopczyk był uradowany.
O 17 poszliśmy na halę, bo chłopacy grali koncert.
-Tata!- krzyczał Harry wskazując na Zayn'a na scenie, który co chwila uśmiechał się do nas
Wzięłam chłopczyka na ręce i pocałowałam w czoło. Po koncercie poszliśmy za kulisy do Zayn'a.
-Kocham was- podszedł do nas i mocno przytulił
-My ciebie teś- wyseplenił Harry
To dzięki nim zaznałam szczęścia i miłości. Kiedyś ciągle powtarzałam, ze nie wezmę ślubu i nie będę miała dzieci, ale kiedy poznałam Zayn'a wszystko się zmieniło. Teraz mam cudownego męża i wspaniałe dziecko. Kocham Harre'go i Zayn'a i nigdy nie zamierzam ich na nikogo innego zamienić. Na miłość nie ma definicji. Ona po prostu jest. Nie ma twierdzenia kiedy się pojawia. My to czujemy, a ja właśnie tak czuję przy moich dwóch chłopakach.
Zostanę z nimi do samego końca. Nigdy ich nie zranię. Nie będę obojętna na ich krzywdy. Pomimo tego, ze Zayn ciągle ma koncerty przejdziemy przez to, bo miłość jest silniejsza od wszystkiego..

♥ Koniec ♥


__________________________________________________________
Czyli to już koniec ;( Ehh jak pisałam ten rozdział to miałam łzy w oczach. Dziwnie się czuję wstawiając ten ostatni rozdział . W końcu byłam tu z wami dokładnie 126 dni ♥
Dzięki wam mam
83 obserwujących ♥
1799 wszystkich komentarzy ♥
23661 odwiedzin ♥

Dziękuję wam, że ciągle ze mną byliście i czytaliście co pisałam ♥
Nie usunę tego bloga, a jedynie skończę opowiadanie jednak nie zacznę nowego. Może kiedyś wrócę i nadal będę pisać to opowiadanie. Nie wiem.
Ps. Mam nadzieję, ze będziecie czytać mój drugi bloga http://vas-hapennin-malik.bloblo.pl/ ♥ Bye <3
♥ ♥ ♥
12.05.2012 o godz. 09:35

Rozdział 119

"Zamknij oczy i wyobraź sobie szczęście"


2 lata później

Co się zmieniło przez te dwa lata? Niewiele. Nadal jestem z Zayn'em, Harry ułożył sobie życie z Sam, Chaz jest szczęśliwy z Victorią. Wspiera ją jeśli chodzi o chorobie. Natomiast Diana i Liam pobierają się.
-Kochanie jestem gotowa?- dobiegł mnie aksamitny głos mojego narzeczonego. Tak zaręczyliśmy się. Ślub planujemy za miesiąc.
-Już chwila wejdź
Do pomieszczenia wszedł mulat. Na moich ustach złożył pocałunek, który odwzajemniłam.
-Kathie, bo się spóźnimy na ślub naszych przyjaciół
-Już jestem gotowa.- przeczesałam włosy- muszę lecieć do panny młodej. Jeśli się spóźnię Diana mnie zabije
-A ja muszę iść do Liam'a
Musnęłam jego usta i wybiegliśmy do przyjaciół. Weszłam do pomieszczenia i oniemiałam. daina stała przy wielkim lustrze w pięknej białej sukni.
-Wow- szepnęłam
-O już jesteś- spojrzała na mnie Victoria i Sam
-Przepraszam. Diana jesteś gotowa?Wszyscy już czekają
-Tak już idziemy. O moja druhna pięknie wygląda
uśmiechnęłam się i wyszłyśmy z pomieszczenia. w tle zaczęła rozbrzmiewać weselna melodia. Diana kroczyła dumnie w stronę ołtarza, a ja z Victorią i Sam za nią. Małe kuzynki Liam'a rzucały płatki róż. Na twarzach Diany gościł szeroki uśmiech. Skierowałam wzrok na Liam'a który tak jak jego narzeczona szeroko się uśmiecha. Po chwili przeniosłam wzrok na mulata stojącego obok. Patrzył na mnie z błyskiem w oku. w tym garniturze wygląda seksownie. Gdyby nie to, ze jestem na ślubie mojej przyjaciółki zagryzłabym wargę na jego widok.

-Ogłaszam was mężem i żoną. Możesz pocałować pannę młodą- powiedział ksiądz, a każdy zaczął klaskać.
Liam schylił się w stronę Diany i na jej ustach złożył subtelny pocałunek. Spojrzeliśmy z Zayn'em po sobie i nasze twarze rozświetliły uśmiechy. Mama diany uśmiechała się, a po jej idealnej twarzy spływały łzy szczęścia. Wszyscy poszliśmy na przyjecie, które odbywało się na tarasie u Diany i Liam'a. Wszystko było wystrojone. Wczoraj dekorowaliśmy to z Victorią, Sam i chłopakami przez kilka godzin. I muszę przyznać, że wyszło naprawdę pięknie.
Złapałam Zayn'a za rękę i podeszliśmy do młodej pary. W ręku niosłam turkusowe pudełko.
-Proszę i gratulujemy- uściskałam ich
Ciesze się z tego,z e moja przyjaciółka i przyjaciel są razem szczęśliwi.
-Dziękujemy. Już niedługo twój ślub- uśmiechnęła się Diana
Spojrzałam na Zayn'a, który uśmiechnął się szczęśliwie. To właśnie on jest moim całym światem. To dzięki niemu nadal oddycham. Kocham go całym sercem i chce spędzić z nim resztę życia.
-Wiem. Jestem z tego powodu szczęśliwa
-A teraz pan młody tańczy ze swoją żoną- krzyknął Niall i wypchnął ich na parkiet
Za śladami wszystkich poszliśmy z Zayn'em na parkiet. Po czasie tańczyłam z Liam'em, a Diana z Zayn'em.
Zrobiło mi się gorąco i duszno w takim tłumie. Odeszłam trochę od niego i usiałam na ławce położonej daleko od domu dziewczyny. Usiadłam na nią i odchyliłam głowę do tyłu tak, ze wzrok miałam skierowany ku niebu. zaczęłam nucić sobie piosenkę. Nagle ktoś usiadł obok mnie. doskonale znam te perfumy. Poczułam ręce oplatające moja talię.
-Zamknij oczy i wyobraź sobie szczęście- poprosiłam, a brunet zamknął oczy
-Co widzisz?
-Ciebie-szepnął i wpił się w moje usta
Za miesiąc będziemy jednością. Od dawna nią jesteśmy,a le to dopiero za miesiąc będziemy nią oficjalnie.
Całą noc tańczyłam w jego ramionach. Diana była szczęśliwa i ja także.

_________________________________________________
No i jest przed ostatni rozdział ♥
Dziękuję za komentarze ♥

Małe wyjaśnienie !

Skończę te opowiadanie, ale nie usunę go. Nie wiem może kiedyś tu wrócę i będę dalej je pisać. Jeśli ktoś z was myślał, ze jak skończę te to zacznę tutaj nowe, ale tak nie jest. Będę pisać mojego drugiego bloga i tylko jego ♥

Ps. Jeśli dziś uda mi się napisać rozdział to dodam na drugim blogu ♥
11.05.2012 o godz. 16:56

Rozdział 118

"Mam pilota mam władzę"

Kiedy przechodziliśmy przez parking dobiegły mnie jakieś krzyki. Odwróciłam się i zobaczyłam dwie szarpiące się postacie. Dostrzegłam, ze jedna z nich to dziewczyna a druga chłopak. Dziewczyna próbowała wyrwać się z objęć chłopaka, ale nie dała rady.
-Zayn pomóżcie jej - szepnęłam wskazując na postać
Spojrzała gdzie wskazywałam po czym razem z chłopakami podbiegli do nich. Podeszłam bliżej Diany i Sam. Po czasie szarpaniny chłopaka udało się pomóc dziewczynie. Razem z nią podeszli do nas.
-Taksówka już jedzie- oznajmił do niej Louis

-Dziękuję - wychlipała kiedy wsiadała do taksówki.
Uśmiechnęliśmy się do niej ciepło, a taksówka ruszyła. Poczekaliśmy aż stracimy ja z oczu i ruszyliśmy do domu Zayn'a. Droga która zwykle zajmuje mi kilka minut przedłużyła się do kilkunastu minut. Kiedy w końcu dotarliśmy do jego domu i otworzył drzwi weszłam do środka jako pierwsza i poszłam do salonu. Walnęłam się na kanapę i odetchnęłam.
-Nie czuje nóg- sapnęłam, a Zayn opadł koło mnie, a ze nie mógł się położyć obok wziął moje nogi na swoje kolana.
Zaczął masować moje stopy. Spojrzałam na niego z wdzięcznością na co on się uśmiechnął.
-O jak dobrze- jęknęłam
-No patrz człowiek wyjdzie na chwilę, a ich od razu ponoszą emocje- wszedł do salonu Harry
Spojrzeliśmy na niego jak na głupka. Słyszałam dochodzące z kuchni śmiechy.
-Harry ja muszę wracać do domu- podeszła do niego Sam
-Odwiozę cię- poderwał się
Dziewczyna zachichotała i kiwnęła głową. Pożegnałam się z nią buziakiem w policzek i wróciłam do rozkoszowania się masażem stóp.
-Dziękuję. Kocham cię- powiedziałam do Zayn'a
-Kochasz mnie tylko kiedy robię ci masaż?
-No co ty. Kocham cie zawsze. W każdą porę dnia i nocy- podniosłam się na łokciach i wpiłam w jego usta.
-Posuń się- popchnął mnie Niall co spowodowało przerwanie pocałunku i upadek na podłogę.
Bardziej bolesne było to drugie.
-Niall kuźwa - podniosłam się
-Co?- spytał zdziwiony
Machnęłam ręką i znów walnęłam się na kanapę. tym razem położyłam głowę na kolanach Zayn'a, a nogi na kolana Niall'a
-Ej
-No co- udałam niewiniątko
On tylko spojrzał na mnie wzrokiem zabójcy i wrócił do jedzenia. Po czasie do salonu zeszła się reszta. Zajęli drugą kanapę i włączyli tv. Leciały "Licealne ciąże'' .
-Oglądajcie i się uczcie dzieci- wydukał Louis patrząc na mnie i Zayn'a.
-Przełącz to- rozkazałam
-Mam pilota mam władzę- wgryzł się w marchewkę
-Zaraz ja będę go miała- wstałam i podeszłam do niego
chłopak zaczął zwiewać. Biegał po całym domu. Kiedy chciał zbiec po schodach pośliznął się na czymś i zaliczył glebę.
-Zayn kuźwa sprzątaj swoje skarpetki!- wydarł się a ja zaczęłam się brechtać.- No co się śmiejesz. Jak będziesz z nim mieszkać ty będziesz je musiała sprzątać
Wzruszyłam ramionami i podeszłam do niego. Zabrałam pilota i wydałam z siebie głośne "HA". Mój wzrok przykuły skarpetki trzymane przez Louis'a. Zaśmiałam się i zeszłam na dół. Opadłam koło Zayn'a i przełączyłam tv.
-Zayn masz słodkie skarpetki w czerwone kropki - zaśmiałam się
-dostałem je od babci- oburzył się
-Dobrze dobrze- pogłaskałam go po włosach po czym wtuliłam się w jego tors.
Siedzieliśmy do późna. Napisałam do mamy, ze zostaję u Zayn'a. Reszta rozjechała się do domów. Kiedy ich pożegnaliśmy poszłam do sypialni Zayn'a i weszłam do łazienki. Wzięłam szybki gorący prysznic po czym wytarłam swoje ciało. Wyszłam z łazienki w samym ręczniku.
-Kochanie pożycz mi jakąś koszulkę- uśmiechnęłam się
Podniósł na mnie wzrok i zagryzł dolna wargę.
-Ale tak tez jest dobrze
-Kochanie?- upomniałam go
-No dobra
Poszedł do swojej garderoby i po chwili wrócił z koszulką. Wróciłam do łazienki. Założyłam bieliznę i na to koszulkę Zayn'a. Wiedziałam. Dał mi jak najkrótszą. Ubrana w połowie wróciłam do pokoju. Zastałam Zayn'a oczywiście z swoim uśmieszkiem.
Wstał z łóżka i muskając moje usta wszedł do łazienki. Wrócił po kilku minutach. Położył się koło mnie i wtuleni w siebie zasnęliśmy..

____________________________________________________
uhh napisałam. Wiem pewnie jest denny, ale pisałam go dosłownie przed chwilą. Zaraz wezmę się za pisanie rozdziału na drugiego bloga.

A teraz powiadomienie !

Te opowiadanie skończy się najprawdopodobniej na 120 rozdziałach. Mam już napisany ostatni rozdział i tylko trzeba go przepisać. Czyli już niedługo koniec ;(
10.05.2012 o godz. 15:37

Uwaga ♥


Teraz nie dodam rozdziału bo nie mam napisanego. dodam może dziś wieczorem ♥
Tagi: ..
10.05.2012 o godz. 14:16

Rozdział 117

"Nigdy więcej tylu m&m-sów. Mam już zwidy"


-Widzę, ze bardzo za mną tęskniłeś. Aż tak bardzo, że już mówisz innej jak bardzo tęsknisz- powiedziałam przez łzy, a on się do mnie odwrócił
-Kathie to..
-Daruj sobie - rzuciłam i wyszłam z jego domu
-Kathie!- wybiegł za mną
-Czego?!
-To była moja siostra Waliyh
Zatrzymałam się oszołomiona. Odwróciłam się do niego i spojrzałam prosto w oczy.
-Skąd mam wiedzieć, ze nie kłamiesz?
-Bo cię kocham i patrz- pokazał mi spis połączeń. Ostatnie : Siostra;D
Zawstydzona jedynie go przytuliłam.
-Czemu mi nie powiedziałaś, ze dziś wracasz?
-Chciałam zrobić ci niespodziankę
Nic nie powiedział tylko musnął moje usta. Razem weszliśmy do jego domu.
-Mam coś dla ciebie- wyjęłam z torebki prezent u mu podałam.
-Dziękuje. Podoba mi się- pocałował mnie, a potem zmienił kolczyka, który mu pasował.
-Nawet nie wiesz jak tęskniłem
-Ja też
Wtuliliśmy się w siebie. Nie potrzebowaliśmy słów. Ważne było, ze jesteśmy znów blisko. Nagle do jego domu wpadli chłopacy.
-Zayn ruszaj tyłek nie będziesz siedział sam w domu- krzyczeli od progu a ja się zaśmiałam
-Ale on nie jest sam- wstałam i podeszłam do nich
Niall popatrzył na mnie jakbym była duchem
-Nigdy więcej tylu m&m-sów. Mam już zwidy- palnął się w czoło
-Niall jestem prawdziwa- zaczął mnie macać po twarzy a kiedy już wiedział, ze jestem prawdziwa,
-Kathie-wydarli się i rzucili na mnie.
-Też się cieszę, ze was widzę, ale dusicie mnie
Oni z uśmiechami zeszli ze mnie. Wróciłam do Zayn'a, a chłopacy usiedli na drugiej kanapie. Zayn w końcu wstawił dwie bo na jednej nie mieściliśmy się wszyscy razem,
-Mam coś dla was- wyjęłam prezenty i im podałam.
Zaczęli się cieszyć jak dziecko z nowej zabawki.
-Niebo- szepnął Niall i wgryzł się w koszulkę
-Aaa- zaczął panikować Liam
Chłopacy zaczęli się z niego śmiać. A on biedny nie mógł obczaić, ze to co mu dałam to szczoteczka do zębów
-Liam to szczoteczka do zębów. Słyszałam, ze zgubiłeś swoją- postanowiłam skończyć jego cierpienie. Kiedy wyjaśniłam mu co to jest spojrzał na mnie jak na kosmitę- No co
Chłopacy cieszyli się ze swoich prezentów
-A co z Victorią?- spytał w pewnym momencie Louis
-Przeszłą pomyślnie operację
-A jak się trzyma?
-Podejrzewam, ze gdyby nie Chaz byłoby źle z jej psychiką

Postanowiliśmy pójść do McDonalds'a. Niall oczywiście zamówił dwa hamburgery dwie paczki frytek oraz shake waniliowego. Jak mi brakowało tego żarłoka i tych czubków. Zamówiłam shake i tortille i usiadłam wtulając się w Zayn'a. Cieszyłam się z jego obecności. Znów mogłam całować jego usta i przytulać do niego. Kocham go nad życie.
-Może wpaść to sam?- spytał Harry odczytując sms'a
Spojrzeliśmy po sobie sprawdzając reakcje i razem kiwnęliśmy głowami. Harry wyszczerzył się szczęśliwy i wystukał wiadomość. Jak się domyślam do Sam. To dobrze, ze w końcu sobie kogoś znalazł. Dzięki niej jest szczęśliwy i to mnie cieszy.
Po czasie do lokalu weszła brunetka. Przyjrzałam się jej dokładnie. Czy zaraz zacznie piszczeć na widok chłopaków? Miała ładną twarz. Niespodziewanie podeszła do naszego stolika.
-O- poderwał się Hazza całując jej policzek- Poznajcie Sam- machnęliśmy ręka- A to jest Liam, Diana, Louis, Niall, Zayn i Kathie
-Hej- przywitaliśmy się
Brunetka się do ans dosiadła. Po kilku minutach stała się rozluźniona. Prowadziła z nami ożywioną rozmowę.
Po czasie wyszliśmy z lokalu. Złapałam Zayn'a za rękę i ruszyliśmy w stronę chodnika. Kiedy przechodziliśmy przez parking dobiegły mnie jakieś krzyki.

____________________________________________________
Niedawno wstałam ;D Miałam nie dodawać,a le już dodam ;D;D
Dziękuje za komentarze ♥
09.05.2012 o godz. 17:08

Rozdział 116

"Też tęsknie, ale już niedługo"


-No cóż..- zaczął lekarz- Operacja poszła pomyślnie a pana dziewczyna jest bardzo silna więc będziecie żyć długo i szczęśliwie
Kiedy mój brat usłyszał te słowa zaczął szaleć z radości. Mocno przytulił tego lekarza, a kiedy go puścił ten odszedł zszokowany.
-Udało się- przytulił mnie co odwzajemniłam.
Weszliśmy do sali i zajęliśmy miejsca przy łóżku. Chaz złapał dziewczynę za rękę. Nigdy nie widziałam, żeby aż tak się zakochał.
Dwie godziny potem Victoria zaczęła się przebudzać.
-Udało się kochanie- szepnął Chaz z łzami w oczach
Dziewczyna uśmiechnęła się a po jej policzku spłynęła łza.

2 dni później

Victoria dochodziła do siebie. Dzisiaj wracam do domu. A tak dokładnie to za 2 godziny mam samolot. Poszłam do łazienki i po krótkim prysznicu ubrałam się. Następnie lekko pomalowałam i ogarnęłam włosy.
Wyszłam z pomieszczenia i wzięłam się za pakowanie. Kiedy pakowałam kosmetyki mój telefon zaczął dzwonić
(rozmowa telefoniczna)
-Tak?
-Kathie?- przywitał mnie anielski głos
-Nie święta Maryja.
-Co?!
-Nie ważne. Co słychać?
-to co zawsze. tęsknie i wyczekuję twojego powrotu
-Jeszcze jakiś czas musisz poczekać
-Ile?
-Kochanie przepraszam muszę kończyć, bo grzanki mi się palą. Pa kocham cię
-Ja ciebie też. Pa
(koniec rozmowy)
Uhh udało się. Zayn nie wie, że wracam dzisiaj. Już za kilka godzin zobaczę go. Wtulę się w niego i posmakuje ust. Rozmarzona dokończyłam pakowanie, a następnie poszłam do kuchni zjeść śniadanie. Kiedy już skończyłam wzięłam walizkę i wsiadłam do taksówki. Najpierw jadę do szpitala pożegnać się z Chaz'em i Victorią, a później na lotnisko.
-Mógłby pan poczekać chwilkę? muszę pożegnać się z bratem- poprosiłam kierowce na co on kiwnął głową na tak
Wybiegłam z taksówki i wymijając recepcję pobiegłam od razu pod sale Victorii. Zapukałam i weszłam.
-Przyszłam się pożegnać- zaczęłam od razu
Chaz wstał i mocno mnie przytulił.
-Dziękuję za wsparcie- musnął mój policzek
Następnie podeszłam do dziewczyny i mocno przytuliłam.
-Trzymaj się- szepnęłam
Po kilku przytulasach wyszłam z sali. Pobiegłam do taksówki, która o dziwo jeszcze stała.
-To teraz gdzie?- odwrócił się facet z uśmiechem na twarzy
-Na lotnisko
Kiwnął głową i ruszył. Patrzyłam na świat za oknami taksówki. Na wysokie wytworne budynki i na ludzie idących chodnikiem.
Po chwili byliśmy już na lotnisku. Podziękowałam i zapłaciłam po czym z walizka w ręku poszłam na odprawę. Kiedy miałam już ją za sobą weszłam do samolotu i zajęłam swoje miejsce. Tak jak poprzednio włożyłam słuchawki w uszy i odpłynęłam. Tym razem nie miałam żadnego snu o katastrofie.
-Lądujemy - szturchnęła mnie stewardessa
Otworzyłam oczy i zapięłam pasy. Po chwili wychodziłam z samolotu. Nikt na mnie nie czekał. Z reszta co ja się dziwię skoro nikt nawet nie wie, ze wróciłam z LA. Zamówiłam taksówkę i już po kilku minutach jechałam do domu. Jeszcze tylko chwila i zobaczę Zayn'a. Auto zatrzymało się przed moim domem, a ja z niego wskoczyłam jak oparzona i biorąc walizkę pobiegłam do drzwi. Pukać czy nie pukać? Ej w końcu mieszkam tu. Otworzyłam drzwi i weszłam do środka. Walizkę postawiłam przy drzwiach a sama zdjęłam buty.
-Diana jeśli to ty Kathie jeszcze nie- przerwała bo mnie zobaczyła
Jej oczy się rozszerzyły i podbiegła do mnie tuląc do siebie.
-Czemu nic nie powiedziałaś. Odebrałabym cie z lotniska
-Oj mamo. Chciałam zrobić niespodziankę
-Udało ci się. Zaraz będzie obiad
-Mamo pojadę do Zayn'a- jego imię wymówiłam tęsknym głosem. Mama chyba to zauważyła bo jedynie się uśmiechnęła.
Pobiegłam z walizką do swojego pokoju. Weszłam do łazienki i wskoczyłam pod prysznic. Dokładnie umyłam swoje ciało po czym je wytarłam. Następnie UBRAŁAM się. Zrobiłam lekki makijaż. Włosy zostawiłam rozpuszczona. Gotowa wyszłam z pomieszczenia. Do ręki wzięłam komórkę i zobaczyłam, że mam 5 połączeń nieodebranych od Zayn <3 . Postanowiłam nie oddzwaniać. Złapałam kluczyki od auta i krzycząc mamie że jadę wybiegłam z domu. Pojechałam prosto pod jego dom, pod którym byłam po niecałych kilku minutach. Wzięłam dodatkowe klucze które Zayn mi dał i otworzyłam po cichu drzwi do jego domu. Zamknęłam je także cicho i na palcach skierowałam się w stronę salonu skąd słyszałam jego głos. Serce zaczęło bić szybciej z tęsknoty.
-też tęsknie, ale już niedługo - dobiegł mnie jego głos, a mi momentalnie zebrało się na płacz.
stanęłam w drzwiach i czekałam aż odłoży telefon.
-Widzę, ze bardzo za mną tęskniłeś. Aż tak bardzo, że już mówisz innej jak bardzo tęsknisz- powiedziałam przez łzy, a on się do mnie odwrócił

_________________________________________________
Dziękuję za komentarze i za 80 obserwujących ♥
A i dzisiaj nie dodam rozdziału na drugim, bo zauważyłam, że jeśli dodaje długie to mniej komentarzy dajecie. Trudno;/
08.05.2012 o godz. 14:49

Nie no zajebiste to jest ;D ♥

Tagi: .
07.05.2012 o godz. 17:50

Rozdział 115

"łzy nie są słabością,tylko dowodem na to że nasze serce nie wyschło. "


Zastałam tam nic innego jak pustkę. Byłam sama w domu. Chaz na pewno był całą noc w szpitalu. Ziewnęłam i zaczęłam grzebać po szafkach. Po chwili znalazłam miskę i płatki. Z lodówki wyjęłam mleko. Usiadłam na jednym z krzeseł przy stole i zaczęłam jeść płatki. Pustą miskę umyłam i postawiłam na suszarkę.
Poszłam do tymczasowo mojego pokoju i wzięłam torebkę do której schowałam potrzebne rzeczy. Wzięłam jeszcze klucze i wyszłam z domu. Zakluczyłam do i ruszyłam chodnikiem w stronę szpitala. Poszłam na pieszo, bo zamierzam trochę zobaczyć tego miasta. Po drodze jednak zamiast obejrzeć miasto zobaczyłam świetną bluzkę na wystawie. zaszłam do sklepu i ją kupiłam. Nie zamierzałam więcej zachodzić do sklepów więc złapałam taksówkę i pojechałam prosto do szpitala.
Zapłaciłam kierowcy i skierowałam się w stronę budynku. tym razem nie podchodziłam nawet do recepcji tylko od razu poszłam pod salę Victorii. Lekko zapukałam i kiedy usłyszałam "proszę" weszłam do środka.
-Hej- przywitałam się
Podeszłam najpierw do victorii i ją przytuliłam, a potem do Chaz'a.
Posiedziałam z nimi kilka godzin. Próbowałam namówić Chaz'a żeby poszedł się przespać, ale on za wszelką cenę nie chciał zostawić Victorii samej. Postanowiłam zostawić ich samych i opuściłam szpital. Szłam uliczkami Los Angeles, a słońce grzało mi twarz. w oddali zobaczyłam park. Poszłam o niego i usiadłam na jednej z ławek. mijały mnie zakochane pary. Przez co zatęskniłam za Zayn'em, za jego uśmiechem, zapachem i nim całym.
Wyjęłam telefon w celu zadzwonienia do Zayn'a jednak na wyświetlaczu pojawiło się zdjęcie Harre'go. Odebrałam.
(rozmowa telefoniczna)
-Halo?
-Cześć Kathie - powiedział, ale bez tej radości w głosie jaką zawsze miał
-Coś się stało?
-Tak. No bo Sam powiedziała, ze nie pasuje do mojego życia
-Czemu?
-mówi, że co ona taka zwykłą dziewczyna może mi dać. Tłumaczyłem jej, ze pasuje do mojego świata, ale ona zostawiła mnie samego w parku- wychlipał
-Harry ty płaczesz?
-Nie przecież jestem twardy ja nie płacze- udawał twardego
-Harry łzy nie są słabością,tylko dowodem na to że nasze serce nie wyschło. Idź do niej z bukietem róż i porozmawiajcie
-Dziękuję Kathie.
-Pa.
-Pa. tęsknimy za tobą
-Ja za wami też. Pa
(koniec rozmowy)
rozłączyłam się i wybrałam numer Zayn'a. Odebrał już po pierwszym sygnale.
(rozmowa telefoniczna)
-Hej kochanie- przywitał mnie jego aksamitny głos
-Hej
-Co słychać w mieście aniołów
-Smutno mi bez ciebie, a Chaz cały czas siedzi u Victorii w szpitalu
-Kiedy wracasz?
Nic nie odpowiedziała, bo obliczałam dni.
-Przestanę oddychać, jeśli już nigdy Cię nie zobaczę.- wyszeptał
-Victoria jutro ma operacje więc za jakieś 4 dni powinnam wracać
-4 dni i zobaczę cały mój świat
-Też cie kocham. I jak było na zakupach?
-Dobrze. Louis oczywiście kupił sobie marchewki, a Harry odżywkę do włosów
zachichotałam przypominając sobie tych czubków.
-Dobrze kochanie będę kończyć.
-Kocham cię
-Ja ciebie też
(koniec rozmowy)
Schowałam telefon do kieszeni i poszłam w stronę centrum handlowego. Postanowiłam kupić chłopakom jakieś prezenty. Liam'owi kupiłam szczoteczkę do zębów w kształcie łyżki, bo ostatnio skarżył się, że zgubił swoją szczoteczkę. Niall'owi kupiłam koszulkę z wzorkami m&m-sów , Harre'mu szampon z odżywką dla tych jego loczków, Louis'owi koszulkę w kolorze marchewki, a Zayn'owi kolczyka z pierwsza litera jego imienia.
Z prezentami wróciłam do domu Chaz'a. Zjadłam coś i obejrzałam jakiś film. Zadzwoniłam jeszcze do Chaz'a z pytaniem o której jest operacja. Powiedział, ze o 11 .
O 22 wykonałam wszystkie wieczorne czynności i położyłam się do łóżka. Wtulona w poduszkę zasnęła.

"I'm gonna live my life.." - dobiegł mnie dzwonek budzika. taa jeszcze nie zmieniłam melodii. Wyłączyłam alarm. Do operacji zostały 2 godziny. Wstałam z łóżka i pobiegłam do łazienki. Po szybkim prysznicu UBRAŁAM się, pomalowałam i ogarnęłam włosy po czym opuściłam łazienkę. Zabrałam potrzebne rzeczy i poszłam do kuchni. Zjadłam szybko śniadanie. Wszystko wykonałam w niecałą godzinę. Zamówiłam taksówkę, która przyjechała po kilku minutach. zamknęłam dom i pobiegłam do niej. Pod szpitalem zapłaciłam kierowcy i wbiegłam do budynku. Szybko odnalazłam salę. Zapukałam do drzwi i już po chwili byłam w środku.
-Boje się- szeptała Victoria
-Będziemy z tobą - odpowiadał Chaz
-Przepraszamy,a le musimy panią zabrać na salę operacyjną- wszedł do sali lekarz
-Pamiętaj kocham cię powiedział
-Ja ciebie też. Kathie dziękuję za wszystko
Nie wiedziałam co powiedzieć więc jedyne co zrobiłam to mocno ją przytuliłam. Do sali weszło dwóch mężczyzn i zawieźli dziewczynę na salę operacyjną. Poszliśmy za nimi i usiedliśmy przed drzwiami. Widząc jak Chaz to przezywa przytuliłam go. On tylko mocno się we mnie wtulił i tak czekaliśmy.

Czekamy już 2 godziny i nadal nic, żadnych informacji. Nagle z sali wyszli lekarze prowadzący łóżko Victorii, na którym leżała nie przytomna dziewczyna.
-I jak?- poderwał się Chaz
-No cóż..- zaczął lekarz-

_____________________________________________________
starałam się napisać długi <3
Dziękuję za komentarze ♥

Uwaga !!
Mam już napisany ostatni rozdział tego opowiadania. Nie skończę opowiadania jutro czy pojutrze ale w najbliższym czasie. Nie proście mnie żebym nie kończyła, bo już postanowiłam. Ale drugiego bloga będę prowadzić.
07.05.2012 o godz. 16:23

Rozdział 114

" może nie przeżyć kolejnego miesiąca"


A kiedy tylko wymówiła moje imię chłopak który przy niej siedział podniósł głowę. Pod oczami miał worki. Widać było, że nie spał przez kilka dni.
-Chaz- podbiegłam i go przytuliłam
Kiedy się od niego oderwałam przytuliłam Victorię.
-Jak się czujesz?- odstawiłam walizkę i usiadłam na krześle
-Nie jest źle, ale dobrze tez nie - odparła z bladym uśmiechem
Usiadłam obok i rozmawiałam trochę z nimi. w pewnym momencie do sali wszedł lekarz i zabrał dziewczynę na badania.
-Jak się trzymasz- objęłam go ramieniem
-źle. boję się o nią - chował twarz w dłoniach
Widziałam, że przy swojej dziewczynie udaje twardego,a le tak naprawdę tam w środku przezywa to tak samo jak ona. On ją kocha i nie dziwię mu się. Jeśli Zayn też byłby tak chory tez bym to przezywała.
-Oni mówią, ze jeśli Victoria nie przejdzie operacji to może nie przeżyć kolejnego miesiąca- wydukał
-Kiedy ma tą operacje?
-Pojutrze, ale ona nie chcę się zgodzić
-Czemu?
-Nie wiem
-Porozmawiam z nią
Chwilę potem do sali wróciła Victoria. Chaz pocałował ją i zostawił nas same.
-Kochasz go?- walnęłam prosto z mostu
Dziewczyna była zdziwiona tym pytanie,a le odpowiedziała.
-Tak
-To czemu nie chcesz zgodzić się na tą operacje?
-Boję się ze coś pójdzie nie tak i już nigdy nie zobaczę Chaz'a
-Ale jeśli nie przejdziesz operacji w ciągu miesiąca..- przerwałam bo nie wiedziałam jak to powiedzieć
-Umrę. Wiem
-Zgódź się na tą operacje nie widzisz jak on to przeżywa?
Chwile myślała, ale po dłuższych namowach zgodziła się. Wstałam i mocno ją przytuliłam po czym wyszłam z sali. Na korytarzy zgarbiony siedział Chaz.
-Zgodziła się
-Naprawdę?- podniósł głowę
kiwnęłam głową na tak, a on wstał i mocno mnie przytulił.
-Dziękuje- wyszeptał, a jedna łza spłynęła po jego policzku
Otarłam ją. - Idź do niej- pchnęłam go w stronę drzwi
-Pewnie chcesz się odświeżyć. Proszę masz klucze. Twój pokój to ten fioletowy- powiedział i podał mi klucze po czym wszedł do sali.
Weszłam za nim po walizkę. Na pożegnanie mocno przytuliłam Victorię.
-Przyjdę jutro- wyszeptałam i wyszłam
Zamówiłam taksówkę i pojechałam do domu Chaz'a. Otworzyłam brązowe drzwi i znalazłam się w całkiem przytulnym domku. Zamknęłam drzwi poszukałam swojego pokoju. Po chwili znalazłam. Postawiłam walizkę i usiadłam na łóżku. Wyjęłam komórkę i wybrałam numer mamy. Odebrała po pierwszym sygnale.
(rozmowa telefoniczna)
-Kathie?
-Tak
-Co z Victorią?
-Nie jest źle, ale dobrze też nie- zacytowałam dziewczynę
-Oh
-Pojutrze ma operacje. Jeśli się uda będzie żyć , a jeśli nie to w ciągu miesiąca odejdzie
-trzymam kciuki żeby się udało. Pewnie jesteś zmęczona. Prześpij się. Pa
-Pa
(koniec rozmowy)
Odłożyłam komórkę i poszłam do łazienki odświeżyć się. Wzięłam prysznic i wyszłam z łazienki. Położyłam się na łóżku i dopiero teraz dotarło do mnie jak jestem zmęczona. Po chwili zmorzył mnie sen.

Obudziłam się z pomocą mojego telefonu. Przetarłam leniwie oczy i biorąc do ręki urządzenie spojrzałam na wyświetlacz : połączenie od Zayn<3 . Nacisnęłam zieloną słuchawkę i przyłożyłam do ucha.
(rozmowa telefoniczna)
-Halo?
-Kathie obudziłem cię?
-Nie no co ty.Obudził mnie telefon. Co słychać kochanie?
-Tęsknie
-Ja też
-Idę właśnie z chłopakami na zakupy.Nie pozwalają mi siedzieć samemu w domu.
Zaśmiałam się. Jak cudownie słyszeć jego radosny głos.
-Kocham cię wiesz?
-A wiesz, ze ja ciebie też. Co za przypadek
-Oj kochanie
-no co
-Nie nic
-Dobra idź coś zjeść. Pa
-No dobrze. Pa
(koniec rozmowy)
Rozłączył się. Spojrzałam na zegarek i odłożyłam komórkę. Jest 11. Wstałam z łóżka i biorąc ubrania poszłam do łazienki gdzie następnie wzięłam odprężający prysznic. Odświeżona opuściłam pomieszczenie. Wzięłam komórkę i poszłam do kuchni. Zastałam tam..

_________________________________________________________
No i jest 114 ;D Dziękuję za te komentarze ♥

Ps. Oglądacie Bitwę Na Głosy ? tylko 2% Elbląg przegrał ;/
06.05.2012 o godz. 11:51

Rozdział 113

"To moja bratowa"


Nie wiem może to nic nie znaczy, ale kto wie.

-Ja będę już szedł- wstałem po czasie z murku
-Zayn zostań- nalegał Liam
-Nie. wole się położyć. Może wtedy szybciej miną te dni
Pożegnałem się i ruszyłem w stronę domu. Droga zajęła mi tyle samo co w tamtą stronę. Czyli po pięciu minutach byłem już w domu. zamknąłem drzwi i pobiegłem na górę do pokoju gdzie rzuciłem się do łóżka.

Oczami Kathie

-Proszę pani lądujemy- usłyszałam głos jednej ze stewardess.
Otworzyłam oczy i z ulga stwierdziłam, ze to był tylko sen.
Zapięłam pasy i bezpiecznie wylądowaliśmy. wyszłam z samolotu i przywitało mnie słońce. Wystawiłam twarz w jego stronę po czym poszłam odebrać bagaż.
Wzięłam walizkę i poszłam na stoisko taksówek. Podałam kierowcy adres mojego brata i ruszył. Po kilkunastu minutach dojechaliśmy. Zapłaciłam i wysiadłam z auta po czym podeszłam do drzwi. Nacisnęłam dzwonek jednak nikt nie otwierał.Naciskałam jeszcze kilka razy jednak nadal nic. Stwierdziłam, ze pewnie jest w szpitalu u Victorii więc złapałam taksówkę i ruszyłam do szpitala, w którym leży. Wiem w którym, bo mam mi podała adres przed wyjazdem.
wyjęłam komórkę i wystukałam wiadomość do Zayn'a. Już za nim tęsknie. chciałabym móc wtulić się w niego i zatonąć w jego czekoladowych oczach. Poczuć smak jego ust jednak jest kilka tysięcy kilometrów ode mnie.
"Kochanie już doleciałam <3 Kocham cię "
Wysłałam i od razu dostałam odpowiedź
"Ja ciebie też ♥ To dobrze, ze doleciałaś bezpiecznie. <3 Tęsknie ;* "
"Ja też. Jeszcze kilka dni. Właśnie jadę do szpitala "
"Pozdrów ode mnie Chaz'a"
"Ok. Kochanie właśnie dojechałam. Musze kończyć. Odezwę się później pa ♥ "
"Pa. Kocham cię "
"Ja ciebie też "


Schowałam fona i wysiadłam przed wielkim białym budynkiem. zapłaciłam kierowcy i weszłam do budynku. Podeszłam do recepcji.
-Przepraszam gdzie leży Victoria Swaght ?- spytałam miło, a babka podniosła na mnie wzrok
-Kim pani dla niej jest?
-To moja bratowa- skłamałam, a ona chyba to kupiła
-Sala 506
Podziękowałam i odeszłam od lady.Patrzyłam na każde drzwi, a dokładniej na numerek. na parterze nie było więc poszłam na drugie piętro. Obeszłam każdy korytarz i moim szczęściem ostatnie drzwi jakie sprawdziłam były tymi które szukam. Podeszłam do białych drzwi i zapukałam.Kiedy usłyszałam ciche "proszę" weszłam. Gdy tylko uchyliłam drzwi zobaczyłam Victorię na białym łóżku. Dziewczyna była blada jak ściany w tym budynku. Taka młoda dziewczyna a akurat ją dopadła choroba.
-Kathie?! - zdziwiła się Victoria
A kiedy tylko wymówiła moje imię chłopak który przy niej siedział podniósł głowę.

_____________________________________________________
uhh napisałam ;D
Widzę, że nie chcecie żeby Kathie odeszła. Jak na razie tego nie planuje ;D
Dziękuje za komentarze ♥
05.05.2012 o godz. 09:44

Rozdział 112

"Czyli to już koniec?"


Jeśli już teraz chwilę po tym jak się pożegnaliśmy tak cholernie za nim tęsknie to co to będzie za kilka dni. To niezwykłe, ze można tak bardzo przywiązać się do jednej osoby.

Poczułam wstrząs. Wokół słyszę jedynie krzyki pasażerów samolotu. Stewardessy próbują nas uspokoić jednak ie udaje im się za bardzo. Każdy z nas boi się tego co ma się stać. Czy ktoś przeżyje? Nikt tego nie wie. Nagle głośny huk i krzyki ucichły. rozbiliśmy się. Słychać jedynie czyjś płacz. Spojrzałam w górę gdzie powinien być dach jednak zobaczyłam jedynie lecący na mnie wielki kawał ciężkiego grubego metalu. Już wiem co się stanie. Wiem, że tego nie przeżyję.Czyli to już koniec?
-Zayn Kocham cię - wyszeptałam ostatnie słowa.


Oczami Zayn'a

Przybity wróciłem z lotniska. Zatrzymałem samochód przed moim domem. wysiadłem z niego i odkluczając drzwi wszedłem do środka. Od progu przywitał mnie zapach perfum Kathie. Jeszcze bardziej za nią zatęskniłem. Poszedłem do kuchni i z zamrażalki wyciągnąłem kubeł lodów. Ta wiem, ale pocieszenie jednak nam teraz na nie ochotę. Do ręki wziąłem łyżkę i z lodami poszedłem do salonu. Usiadłem na kanapie i otworzyłem pudełko. Na łyżkę nabrałem pierwsza porcję lodów czekoladowych. Mimowolnie się zaśmiałem przypominając sobie jak panicznie Liam boi się łyżek. Owsiankę je widelcem i lody pewnie też. Musi to być męczarnią.
Włączyłem tv i obejrzałem pierwszy lepszy film, który leciał czyli obejrzałem Street Dance.
Kiedy film dobiegał końca rozległ się dzwonek mojego telefonu. Pewien, ze dzwoni Kathie wyjąłem szybko fona. Jednak wystarczyło jedno spojrzenie na wyświetlacz żeby wiedzieć, ze nie dzwoni Kathie tylko Louis.
(rozmowa telefoniczna)
-Siema
-Siema. Zayn chodź z nami na fontannę
-z wami? Czyli kim?
-Ze mną, Niall'em, Harry'm, Liam'em i Dianą
-No ok
-To za piętnaście minut obok fontanny
-Ok
(koniec rozmowy)
rozłączyłem się i wstając z kanapy odłożyłem kubełek lodów po czym wyłączyłem tv. Następnie poszedłem do kuchni napić się czegoś. Postawiłem na sok pomarańczowy. Zawsze kiedy była u mnie Kathie pila właśnie taki sok. Odstawiłem pusta szklankę do zlewu i łapiąc bluzę skierowałem się w stronę drzwi. zakluczyłem je i ruszyłem do parku, w którym byłem po niecałych pięciu minutach. Przy fontannie zobaczyłem już piątkę przyjaciół. Podszedłem do nich i witając się usiadłem obok. Podczas kiedy oni się wygłupiali ja siedziałem zgarbiony i tęskniłem za moja brunetką.
-Zayn rozchmurz się. Kathie wróci za kilka dni- pocieszył mnie Niall
Wymusiłem uśmiech i włączyłem się do rozmowy. Nie chcę żeby oni mieli zmarnowany dzień przez to, ze umieram z tęsknoty za dziewczyną więc postanowiłem poudawać. Dziwne, ale mam wrażenie, ze coś jest nie tak z samolotem Kathie. Nie wiem może to nic nie znaczy, ale kto wie.

_____________________________________________________
Jakoś teraz krótkie mi wychodzą ;/

black-love - już się boję ;D ♥
04.05.2012 o godz. 10:31

Rozdział 111

"Jest dla mnie tlenem, który bez przerwy wdycham i słońcem które budzi mnie do życia."

Obudziły mnie promienie wpadające przez okno. Byłam przytulona przez Zayn'a co wywołało uśmiech na mojej twarzy. Jednak jak tylko zobaczyłam moją walizkę którą spakowałam jeszcze wczoraj cała energia i radość ze mnie upłynęła. Nie mogę tego zrozumieć że muszę wyjechać na kilka dni. Kilka dni bez mojego całego świata. Jak ja bez niego wytrzymam.
Wstałam tak aby nie obudzić Zayn'a i biorąc ten ZESTAW poszłam do łazienki.Wzięłam szybki a zarazem orzeźwiający prysznic po czym wyszłam z kabiny. Dokładnie wytarłam swoje ciało i ubrałam wcześniej przygotowany zestaw. Następnie wysuszyłam włosy i zrobiłam delikatny makijaż. gotowa opuściłam pomieszczenie. Kiedy weszłam do pokoju Zayn już nie spał tylko leżał na plecach i smutno wpatrywał się w sufit.
-Kochanie co się stało?- spytałam i usiadłam obok
-A nic tylko moja dziewczyna musi wyjechać a ja już za nią tęsknie- odparł smutno
-Nie bądź smutny bo ja tez będę- powiedziałam to tak smutno i błagalnie, że brunet mocno mnie przytulił.
-Jeśli chcesz mnie odwieźć idź się szykować- rzuciłam, a on cmoknął mnie w usta i znikł za drzwiami od łazienki
Ja w tym czasie położyłam się na łóżku i tak jak przed chwilą mój chłopak patrzyłam smutno w sufit. Nie chce go zostawiać, ale muszę. Nie wytrzymam bez niego. Jest dla mnie tlenem, który bez przerwy wdycham i słońcem które budzi mnie do życia.
Nim się obejrzałam Zayn wyszedł z łazienki. Wyglądał jak zwykle nieziemsko.
-Chodź na śniadanie- spojrzał na mnie
Wstałam i łapiąc go za rękę zeszliśmy po schodach do kuchni, w której była już moja rodzicielka i robiła śniadanie.
-Dzień dobry- przywitał się Zayn
-O cześć dzieciaki - uśmiechnęłam się promiennie- Siadajcie i jedźcie
Usiadłam z Zayn'em obok siebie i nalałam sobie herbaty. Do ręki wzięłam kanapkę z pomidorem i wgryzłam się w nią. Po kilku kanapkach była już pełna więc podziękowałam za śniadanie i sprzątnęłam po sobie.
-Kochanie za godzinę masz samolot- odezwała się mama bez szczególnej energii.
Mój dobry humor się ulotnił. Kiwnęłam smutno głową i usiadłam z powrotem obok chłopaka. On przytulił mnie. Po czasie poszłam na górę spakować potrzebne rzeczy do torebki. Zayn wziął moją walizkę i w ciszy zeszliśmy na dół.
-Kathie- przytuliła mnie mama
W uścisku trwaliśmy przez jakąś chwilę, a potem razem z Zayn'em wsiedliśmy do jego auta i pojechaliśmy na lotnisko. W duszy modliłam się, żeby lot do Los Angeles był odwołany. Jedak kiedy dotarliśmy na lotnisko nic takiego się nie zdarzyło.
-Będę dzwonić, pisać i tęsknić- odezwał się Zayn, a mi jedna samotna łza spłynęła po policzku.
-Kocham cię- wyszeptałam
-Kocham cię- odpowiedział tym samym i złączył nasze usta w namiętnym pocałunku.
widziałam błyski fleszy, ale nie obchodziło mnie to teraz, bo wyjeżdżam od mojego chłopaka i nie będę przejmować się jakimiś paparazzi.
-Pasażerowie do lotu 245 Los Angeles proszeni na pokład- odezwał się głos w głośnikach a ja mocno przytuliłam Zayn'a.
Ten pocałunek musi mi wystarczyć przez kilka dni.
-Musze iść. - powiedziałam z grymasem i ostatni raz muskając jego usta złapałam walizkę i poszłam w stronę odprawy.
-Napisz jak dolecisz!- krzyknął za mną Zayn
-Dobrze. Kocham cię
-Ja ciebie też
Po chwili straciłam go z oczu, w których zaczęły zbierać się łzy.
Usiadłam w wygodnym fotelu i założyłam słuchawki na uszy. włączyłam piosenkę zespołu mojego chłopaka i zatopiłam się w jego głosie. Jeśli już teraz chwilę po tym jak się pożegnaliśmy tak cholernie za nim tęsknie to co to będzie za kilka dni.

_______________________________________________________
Nie skończyłam w takim momencie jak zawsze ;D
Przepraszam, że taki krótki, ale nie chciałam żebyście czekali długo ♥
Dziękuje za komentarze ♥

Przedwczoraj się czegoś dowiedziałam i nie wiem czy dalej pisać tego bloga .;/

Ps. Nie wiem czy dziś dodam na drugim blogu rozdział. Postaram się,a le nic nie obiecuję ♥
03.05.2012 o godz. 10:42

Jednak dzisiaj nie dodam rozdziału.. Postaram się dodać jutro ♥
Tagi: ..
02.05.2012 o godz. 19:27

Rozdział 110

"Co wy odpierdalacie"


-Coś mu się stało?-spytałam wystraszona
Bałam ię, że mogło się coś stać mojemu jedynemu bratu.
-Mamo powiedz coś- szepnęłam błagalnie
-Chaz'owi nic nie jest, ale Victorii tak
Odetchnęłam z ulgą. Nie myślcie, ze jestem bez serca, ale poczułam jakby spadł mi kamień z serca. w końcu to mój brat.
-Co z nią?
-Ma białaczkę
Razem z mamą postanowiłyśmy, że jutro wylatuję do Los Angeles (Nie pamietam gdzie mieszkał). Mama nie może ze względu na pracę. Mi też nie uśmiechało się zostawić Zayn'a na kilka dni. Teraz muszę mu o tym powiedzieć. Przybita poszłam do pokoju. Postawiłam na stoliku szklanki i sok po czym usiadłam obok Zayn'a na łóżku. chyba zauważył, ze coś jest nie tak, bo objął mnie i spytał
-Kochanie co jest
-Muszę wyjechać na kilka dni
Kiedy to powiedziałam ręka którą mnie obejmował zniknęła jakbym parzyła.
-Kiedy- spytał z bólem w oczach, a wszyscy na nas patrzyli
-Jutro- szepnęłam i spuściłam głowę-ale wrócę najszybciej jak będę mogła. Nie mogę zostawić brata w takiej sytuacji samego
-co z Chaz'em?- poderwał się Liam
0Nie z nim, a z Victorią. Ma białaczkę
Zapadła cisza, a mi zbierały się łzy w oczach. Nie dlatego, ze bałam się o victorię. Co prawda bałam się o nią, bo skoro jest ważna dla Chaz'a to i ja się martwię. zbierało mi się na płacz, bo Zayn kiedy tylko powiedziałam, ze muszę wyjechać odskoczył jak oparzony, jakbym mgła go czymś zarazić
-Przepraszam- szepnął i mnie przytulił.

Później zaczęliśmy grac w prawda czy wyzwanie i nastrój się poprawił.
-wyjdź na balkon i krzyknij kogo najbardziej uwielbiasz z piosenkarzy- rozkazał Louis kiedy padło na Niall'a
Blondynek wstał i wyszedł na balkon
-Justin Bieber- wydarł się po czym dumny wrócił do pokoju.
-Zatańcz dla mnie- rozkazałam kiedy Louis wybrał wyzwanie
Wstał z cwaniackim uśmiechem i podszedł bliżej mnie. Zaczął odpierdalać taniec erotyczny.
-Ja umiem lepiej- odezwał się Zayn i dołączył do Louis'a
znając mnie strzeliłam buraka.
-Nie, bo nie nikt nie przebije- podniósł się Niall
Po chwili Louis, Zayn i Niall stali przede mną i tańczyli.
-też bym chciała- zaśmiała się Diana a Liam wstał też zaczął tańczyć
Taniec erotyczny w ich wykonaniu wygląda bardzo dziwnie. No oprócz Zayn'a bo w jego wykonaniu było seksowne. Patrzyłam na niego i przygryzłam dolną wargę. Nagle do pokoju wpadł Harry.
-Co ty odpierdalacie?- spytał kiedy zobaczyła taniec erotyczny w wykonaniu jego kolegów z zespołu.
-Y no tańczymy, a co- odezwał się Louis
-Jak tam randka? - spytałam
-Cudownie. Ona jest niesamowita
-Randka?
-Tak znaczy nie. Sam jest niesamowita
wysłałam mu ciepły uśmiech i spojrzałam na chłopaków którzy nadal tańczyli.
-chłopaki dobra już ogar!
Oni spojrzeli po sobie i opadli na podłogę

-Musimy już iść- chłopacy zaczęli się zbierać- Jeśli jutro już się nie zobaczymy pożegnamy się teraz
Uśmiechnęłam się i ich przytuliłam. Kiedy wyszli zostałam sama z Zayn'em.
-zostaniesz?- zrobiłam oczka ze shreka
Chłopak zaśmiał się i wpił w moje usta
-Czyli mam rozumieć ze odpowiedz brzmi tak
-Tak
-Ide do łazienki
zabrałam piżamę i poszłam do pomieszczenia zwanego łazienką. Wzięłam szybki prysznic, zmyłam makijaż i wróciłam do pokoju. Podczas gdy Zayn był w łazience wyjęłam walizkę i zaczęłam się pakować. skończyłam akurat kiedy Mulat wrócił do pokoju. Zamknęłam walizkę i razem z chłopakiem położyłam się do łóżka. wtulona w niego zasnęłam.

____________________________________________________
dobra wiem spieprzyłam ten rozdział ;/
Dziękuję za komentarze ♥
jutro rozdział się raczej nie pojawi
01.05.2012 o godz. 10:47
kasia24209
ZaynLoveKathie
Skąd: Polska, Elbląg
O mnie: Kasia
statystyki