Rozdział 21
"Ona.. ona walczy o życie. Nie mogę jej stracić"
Postać się poruszyła i wtedy zobaczyłam,że to ta dziewczyna z parku. Chwila jak ona się nazywała.
-Mówiłam, że pożałujesz-gdy się odezwała od razu poznałam ten przesłodki głosik.
-Czego chcesz?- podniosłam się do pozycji siedzącej
-Odpłacić się za popsucie mi randki
Podniosła rękę i teraz zwróciłam uwagę na przedmiot, który trzymała w ręce. Ostrze błysnęło, a ja na szczęście zdążyłam się odsunąć. Powietrze świsnęło koło mnie i nów zbił się w moje łóżko. Zeskoczyłam z niego i uderzyłam ją w tył głowy. Ona tylko odwróciła się i zaśmiała. Coś runęło na podłogę i przez chwilę się zdekoncentrowałam. Jednak ta chwila wystarczyła aby ta zdzira zbiła mi nów w nogę.
Kurwaaa jak boli!! Jęknęłam z bólu i upadłam. Próbowałam się podnieść ale ten ból był zbyt wielki. Nic dziwnego skoro wbiła mi w łydkę. Dziewczyna czymś mnie odurzyła i powoli odpływałam, ale przed całkowitym odpłynięciem czułam uderzenia na mojej twarzy. Próbowałam krzyczeć, ale nie potrafiłam. Przez cały czas czułam straszny ból na twarzy i całym ciele później uderzenie w brzuch i wtedy odpłynęłam...
Oczami Chaz'a
Obudził mnie jakiś hałas dochodzący z pokoju Kathie. Od razu się podniosłem, bo po tym co dziś się wydarzyło nic nie wiadomo. Otworzyłem drzwi do jej pokoju i zobaczyłem ją lezącą nie przytomną na podłodze. Przestraszony zapaliłem światło i podbiegłem do niej. Cała podłoga wokół niej była czerwona od krwi. Spojrzałem na nią i to było straszne. W brzuch miała wbity nóż, a twarz cała poobijana.
-Maaamoo!!!!- wydarłem się tak głośno, że cała ulica mnie usłyszała.
Przybiegła szybko a gdy zobaczyła Kathie o mało nie zemdlała. Złapała telefon i zadzwoniła po pogotowie. Mama płakała tuląc Kathie, próbowała wyjąć nóż z jej brzucha.
-Nie ! Może się wykrwawić
Od razu zrezygnowała. Nie zauważyłem tego, ale po moich policzkach spływały słone łzy. Karetka przyjechała i zabrała Kathie do szpitala. Na szczęście pozwolili nam jechać z nią. Od razu po przekroczeniu progu szpitala zabrali Kathie na sale operacyjną.
Zadzwoniłem do Zayn'a
(rozmowa telefoniczna)
Z-Hallo?
J-Przyjedź do szpitala
Z-Co się stało?
J-Nie ma czasu tłumaczyć. Szybciej!
(koniec rozmowy)
Rozłączyłem się i mama nagle się do mnie przytuliła z płaczem. Boję się o nią. Ona se to zrobiła czy kto. Ale przecież by nie poobijała sobie twarzy. Niech tylko się dowiem kto jej to zrobił.
Oczami Zayn'a
O 3:00 zaczął dzwonić mój fon. Odebrałem tylko dlatego, że dzwonił Chaz. Powiedział, że mam przyjechać do szpitala. Pytałem co się stało, ale on tylko powiedział zdenerwowany że nie ma czasu. Był załamany. Proszę tylko nie Kathie.
Wyskoczyłem z łóżka narzuciłem na siebie jakieś ubranie i wybiegłem z domu. Do szpitala dotarłem po 5 minutach. W przychodni zobaczyłem Chaz'a i jego mamę. Obydwoje mieli podpuchnięte oczy, a jego mama nawet cicho płakała. Pierwsza myśl jaka mnie naszła to , że coś się stało Kathie. Podszedłem do miejsca gdzie stali. Chaz od razu podniósł wzrok na mnie i miał takie smutne oczy
-Powiedz co się dzieje. Gdzie jest Kathie?
-Bo Kathie..- głos mu się załamał, a gdy doszedł do siebie miał w ozach łzy.
-Powiedz- pośpieszałem go
-Bo Kathie... Ona jest teraz na sali operacyjnej
-Co czemu?
Byłem przerażony. Moja Kathie w szpitalu. Znowu
-Miała ranę w łydce i znalazłem ją w jej pokoju nie przytomną w kałuży krwi z poobijaną twarzą i..
-I??
-I nożem wbitym w jej brzuch
W tej jednej chwili cała krew odpłynęła z mojego ciała, a zastąpił ją strach. Strach o to, że ja stracę..
-Ile juz tam jest?- zapytałem a łzy same zaczęły spływać po mojej twarzy
-Od jakiś 20 minut
3 godziny później
Jest 6 rano, a my nadal czekamy. Żadne z nas nie może spać, ani usiedzieć dłużej na miejscu. Mama Kathie ciągle płacze i nieraz mam taką chwilę, że ryczę jak małe dziecko. Ja nie mogę jej stracić. Nie mogę po prostu nie !! Zadzwonił mi telefon. Wyświetlił się "Paul"
-Co?
-Gdzie jesteś, przecież mamy próbę!- wydarł się
-Kurwa moja miłość walczy o życie od 3 godzin, a ty ,i jeszcze karzesz przyjechać na próbę??!
Nie wytrzymałem i wybuchłem. Nie mam nic ważniejszego na głowie niż próba. No tak bo przecież Kathie to nic.
-W którym szpitalu jesteście?- zapytał wystraszony
Podałem mu adres a on powiedział, że zaraz będą.
Przyjechali po 30 minutach. Każdy miał smutną minę. Liam podszedł do mnie i usiadł na krzesło obok
-Liam ona.. ona walczy o życie. Nie mogę jej stracić - zacząłem płakać jak dziecko
Czekamy już ósmą godzinę, ale nadal nic. Chłopacy musieli jechać, ale obiecali, że później przyjadą. prosili aby powiadomić ich gdy coś się zmieni z Kathie.
Byłem już zmęczony, ale czekałem aż dowiem się coś o jej stanie. Przez te 8 godzin cały czas wspominałem wszystkie chwile spędzone z nią. Spędziliśmy razem te wszystkie chwile i co teraz ma tak po prostu odejść. Co chwilę miałem załamki. Wspominałem jej dotyk, pocałunki, uśmiech i nowa fala łez napłynęła do moich oczu. Nagle z sali operacyjnej wyszedł lekarz. Był strasznie blady i zmęczony.
Od razu się poderwaliśmy.
-Doktorze co z nią?- zapytaliśmy razem
-Straciła zbyt dużo krwi, przez tyle ciosów otrzymanych w głowę została uszkodzona czaszka. Walczyliśmy o nią 8 godzin i niestety nie...
_________________________________________________________
Już 21 rozdział. Wow jak to szybko idzie. Nie myślałam, że napiszę tyle rozdziałów. Dziękuję za komentarze <33
Pisałam go wczoraj albo przed wczoraj i jest koniec.
Komentować !! <3
A teraz małe sprostowanie
Pod poprzednim rozdziałem napisałam, ze większość anonimowych komentuję, ale nie chodziło mi o to, że coś do was mam bo to nie prawda. Cieszę sie, że komentujecie moje rozdziały naprawdę.l I jeśli zrozumieliście tamto jako obrazę albo cos to przepraszam nie miałam tego na myśli <3
Postać się poruszyła i wtedy zobaczyłam,że to ta dziewczyna z parku. Chwila jak ona się nazywała.
-Mówiłam, że pożałujesz-gdy się odezwała od razu poznałam ten przesłodki głosik.
-Czego chcesz?- podniosłam się do pozycji siedzącej
-Odpłacić się za popsucie mi randki
Podniosła rękę i teraz zwróciłam uwagę na przedmiot, który trzymała w ręce. Ostrze błysnęło, a ja na szczęście zdążyłam się odsunąć. Powietrze świsnęło koło mnie i nów zbił się w moje łóżko. Zeskoczyłam z niego i uderzyłam ją w tył głowy. Ona tylko odwróciła się i zaśmiała. Coś runęło na podłogę i przez chwilę się zdekoncentrowałam. Jednak ta chwila wystarczyła aby ta zdzira zbiła mi nów w nogę.
Kurwaaa jak boli!! Jęknęłam z bólu i upadłam. Próbowałam się podnieść ale ten ból był zbyt wielki. Nic dziwnego skoro wbiła mi w łydkę. Dziewczyna czymś mnie odurzyła i powoli odpływałam, ale przed całkowitym odpłynięciem czułam uderzenia na mojej twarzy. Próbowałam krzyczeć, ale nie potrafiłam. Przez cały czas czułam straszny ból na twarzy i całym ciele później uderzenie w brzuch i wtedy odpłynęłam...
Oczami Chaz'a
Obudził mnie jakiś hałas dochodzący z pokoju Kathie. Od razu się podniosłem, bo po tym co dziś się wydarzyło nic nie wiadomo. Otworzyłem drzwi do jej pokoju i zobaczyłem ją lezącą nie przytomną na podłodze. Przestraszony zapaliłem światło i podbiegłem do niej. Cała podłoga wokół niej była czerwona od krwi. Spojrzałem na nią i to było straszne. W brzuch miała wbity nóż, a twarz cała poobijana.
-Maaamoo!!!!- wydarłem się tak głośno, że cała ulica mnie usłyszała.
Przybiegła szybko a gdy zobaczyła Kathie o mało nie zemdlała. Złapała telefon i zadzwoniła po pogotowie. Mama płakała tuląc Kathie, próbowała wyjąć nóż z jej brzucha.
-Nie ! Może się wykrwawić
Od razu zrezygnowała. Nie zauważyłem tego, ale po moich policzkach spływały słone łzy. Karetka przyjechała i zabrała Kathie do szpitala. Na szczęście pozwolili nam jechać z nią. Od razu po przekroczeniu progu szpitala zabrali Kathie na sale operacyjną.
Zadzwoniłem do Zayn'a
(rozmowa telefoniczna)
Z-Hallo?
J-Przyjedź do szpitala
Z-Co się stało?
J-Nie ma czasu tłumaczyć. Szybciej!
(koniec rozmowy)
Rozłączyłem się i mama nagle się do mnie przytuliła z płaczem. Boję się o nią. Ona se to zrobiła czy kto. Ale przecież by nie poobijała sobie twarzy. Niech tylko się dowiem kto jej to zrobił.
Oczami Zayn'a
O 3:00 zaczął dzwonić mój fon. Odebrałem tylko dlatego, że dzwonił Chaz. Powiedział, że mam przyjechać do szpitala. Pytałem co się stało, ale on tylko powiedział zdenerwowany że nie ma czasu. Był załamany. Proszę tylko nie Kathie.
Wyskoczyłem z łóżka narzuciłem na siebie jakieś ubranie i wybiegłem z domu. Do szpitala dotarłem po 5 minutach. W przychodni zobaczyłem Chaz'a i jego mamę. Obydwoje mieli podpuchnięte oczy, a jego mama nawet cicho płakała. Pierwsza myśl jaka mnie naszła to , że coś się stało Kathie. Podszedłem do miejsca gdzie stali. Chaz od razu podniósł wzrok na mnie i miał takie smutne oczy
-Powiedz co się dzieje. Gdzie jest Kathie?
-Bo Kathie..- głos mu się załamał, a gdy doszedł do siebie miał w ozach łzy.
-Powiedz- pośpieszałem go
-Bo Kathie... Ona jest teraz na sali operacyjnej
-Co czemu?
Byłem przerażony. Moja Kathie w szpitalu. Znowu
-Miała ranę w łydce i znalazłem ją w jej pokoju nie przytomną w kałuży krwi z poobijaną twarzą i..
-I??
-I nożem wbitym w jej brzuch
W tej jednej chwili cała krew odpłynęła z mojego ciała, a zastąpił ją strach. Strach o to, że ja stracę..
-Ile juz tam jest?- zapytałem a łzy same zaczęły spływać po mojej twarzy
-Od jakiś 20 minut
3 godziny później
Jest 6 rano, a my nadal czekamy. Żadne z nas nie może spać, ani usiedzieć dłużej na miejscu. Mama Kathie ciągle płacze i nieraz mam taką chwilę, że ryczę jak małe dziecko. Ja nie mogę jej stracić. Nie mogę po prostu nie !! Zadzwonił mi telefon. Wyświetlił się "Paul"
-Co?
-Gdzie jesteś, przecież mamy próbę!- wydarł się
-Kurwa moja miłość walczy o życie od 3 godzin, a ty ,i jeszcze karzesz przyjechać na próbę??!
Nie wytrzymałem i wybuchłem. Nie mam nic ważniejszego na głowie niż próba. No tak bo przecież Kathie to nic.
-W którym szpitalu jesteście?- zapytał wystraszony
Podałem mu adres a on powiedział, że zaraz będą.
Przyjechali po 30 minutach. Każdy miał smutną minę. Liam podszedł do mnie i usiadł na krzesło obok
-Liam ona.. ona walczy o życie. Nie mogę jej stracić - zacząłem płakać jak dziecko
Czekamy już ósmą godzinę, ale nadal nic. Chłopacy musieli jechać, ale obiecali, że później przyjadą. prosili aby powiadomić ich gdy coś się zmieni z Kathie.
Byłem już zmęczony, ale czekałem aż dowiem się coś o jej stanie. Przez te 8 godzin cały czas wspominałem wszystkie chwile spędzone z nią. Spędziliśmy razem te wszystkie chwile i co teraz ma tak po prostu odejść. Co chwilę miałem załamki. Wspominałem jej dotyk, pocałunki, uśmiech i nowa fala łez napłynęła do moich oczu. Nagle z sali operacyjnej wyszedł lekarz. Był strasznie blady i zmęczony.
Od razu się poderwaliśmy.
-Doktorze co z nią?- zapytaliśmy razem
-Straciła zbyt dużo krwi, przez tyle ciosów otrzymanych w głowę została uszkodzona czaszka. Walczyliśmy o nią 8 godzin i niestety nie...
_________________________________________________________
Już 21 rozdział. Wow jak to szybko idzie. Nie myślałam, że napiszę tyle rozdziałów. Dziękuję za komentarze <33
Pisałam go wczoraj albo przed wczoraj i jest koniec.
Komentować !! <3
A teraz małe sprostowanie
Pod poprzednim rozdziałem napisałam, ze większość anonimowych komentuję, ale nie chodziło mi o to, że coś do was mam bo to nie prawda. Cieszę sie, że komentujecie moje rozdziały naprawdę.l I jeśli zrozumieliście tamto jako obrazę albo cos to przepraszam nie miałam tego na myśli <3
Tagi:
Rozdział 21
10.02.2012 o godz. 17:20



Świetny rozdział. ; )
Proszę proszę, błagam cię nie zabijaj mojej duszy bo nie wytrzymam to nie może mieć końća musi być jak słońće.\
nigdy się nie wyświeci
Ale 8 godzin było ;-DD
Ona chyba nie umrze co nie Kasiu??? Bo wtedy bd sama wracać do domu, lub bd się wozić ;-DDD
Będę płakać ;(
Dalej, bo się doczekać nie mogę ;-D
a więc rozdział świetny ale mam nadzieje że to nie koniec !
rozdziałów mam być 150 lub 200 czy 250 no ale proszę to nie może być koniec :(
WIEC JA NA NEEEEEXT CZEKAM ! :d